Rolex

26 Sierpień, 2008

ŁELKAM EWRYBADY

Filed under: Polska — Rolex @ 17:11 UTC
Tags: , , , , ,

PREZYDENT SAAKASZWLI: Rosjanie nas ostrzeliwują w Osetii.

PREZYDENT BUSH: Możecie na nas liczyć

PREZYDENT SAAKASZWLI: Gromadzą znaczne siły przy granicy.

PREZYDENT BUSH: Macie poparcie Wolnego Świata! FREEDOM FOR TIBET!

PREZYDENT SAAKASZWLI: Dżordżia

PREZYDENT BUSH: You’re right, son, George Bush is speaking.

PREZYDENT SAAKASZWLI: No, my country: Georgia.

PREZYDENT BUSH (zakrywa dłonią słuchawkę, do swoich ludzi): What the fcuk Russians are doing in Georgia? Did they invaded Florida as well?

LUDZIE BUSHA: This is country… far from America… Eee… Middle East or something.

Bush (do siebie): Why did they name their country after our state? Funny guys!

PREZYDENT BUSH (do Saakaszwilego): As you wish, son. My people say, you have our support and love from the Free World.

* * *

PREZYDENT SAAKASZWLI: Wkroczylismy do Osetii!

PREZYDENT BUSH: o żesz Fcuk!  (odkłada słuchawkę)

PREZYDENT BUSH (do swoich ludzi): This funny guy from Georgia says they invaded Oklahoma… Or something.

LUDZIE PREZYDENTA: O rzesz fcuk!

PREZYDENT BUSH: Dajcie im tarczę, mozę się uspokoją.

LUDZIE PREZYDENTA: Wyslijmy Condoleezę. Jak jej nie będą słuchać, zwyzywamy ich od szowinistów męskich i rasistów. To zazwyczaj działa.

* * *

LUDZIE DONALDA TUSKA: GAZPROM zaatakował Gruzję!

DONALD SAM WE WŁASNEJ OSOBIE: Dzwońmy do Angeli.

(dzwonią)

DONALD (szczebiocze): Guten Tag, Fraulein Angela Merkel, tu Donald, wnuk…

ANGELA (odkłada słuchawkę)

* * *

PREZYDENTA KACZYŃSKI (do brata): Jadę walczyć, Jarosławie!

BRAT PREZYDENTA: Weź puklerz i miecz ojców naszych!

PREZYDENTA KACZYŃSKI: Zmobilizowałem Wielkie Księstwo i Kurlandię!

BRAT PREZYDENTA: Wszak to lenna!

* * *

DONALD (do swoich ludzi): Nie dam mu samolotu, bo popsuje…

LUDZIE DONALDA: Dzwoniła jakaś czarna i mówiła, że wpadnie z tarczą w związku z tą Gruzją…

DONALD (przestraszony): A skąd wiecie, że czarna?

LUDZIE TUSKA: swingowała.

DONALD: Chollercia… Dobra, dajcie samolot, dołóżcie Radka, niech patrzy na ręce, a pilotowi nakżcie, żeby wylądował w Bahrajnie.

* * *

PREZYDENT SARKOZY (Do Miedwiediewa, za którym czai się Putin): Chciałem wpaść z żoną…

PUTIN (Który się czai za Miedwiediewem): No właśnie. Sam to sobie możesz pogadać.

* * *

DONALD (Do Condoleezy): Łi łelkam ju, mai blak kolig in maj kantry. Fenk ju for jour szild and paciorkas.

CONDOLEEZA: I thought I was to deliver our new hi-tech to our friends in Georgia.

DONALD: W Grójcu nie da rady… eee… Noł in Grójec, noł!

LUDZIE TUSKA (wyraźnie skonfudowani): Teraz to musimy się zgodzić… Bo powiedzą, że jesteśmy szowinistami męskimi i rasistami, a tego się boimy…

* * *

CODOLEEZA (do Busha): I couldn’t leave our hi-tech in Georgia, I left all of this funny stuff in Poland.

BUSH: You said Holland?

CONDOLEEZA: Poland

BUSH: Does it matter?

CONDOLEEZA: Not really. It doesn’t work anyway.

CHOR OLEJNICZAKÓW: Łelkam ewrybady, Łelkam Ewrybady!

12 Czerwiec, 2008

NADERWANY MIĘSIEN PRZYWODZICIEL CZTEROGŁOWEJ DEMOKRACJI

Gwiazdom różnych formatów przytrafiajom siem kontuzję, przeto i ja doznałem kontuzji mienśnia czterogłowego pszywodziciela demokracji, w zwionzku z czym nie bendem pszez tydzień chodził na scaffolding w celu pszyświecania naszym zionkom pszykładem w dziele budowy dumnego Albionu na odcinku sklep ogólnospożywczy, czyli supermarket nie dla idiotów.

W takich, jak ten oraz podobnych pszypadkach oddaję się zazwyczaj refleksjom na tematy ogólne plus imponderabilia (coprygig: Rolex), nawet jesli nie wiem, co to drugie znaczy. Moim ostatnim pszyczynkiem do niewesołych rozmyslań jest stan demokracji na świecie, ze szczególnym uwzglendnieniem kraju nad Wisłą, któren wykonuje obowionzki mojej Ojczyzny, oraz Wysp, na których goszczę ku zadowoleniu Wyspiarzy.

Zacznę od Wysp, jako że bliższe ciału, niczym rzeczona koszula. Otóż głębokim smutkiem pomieszanym z rozrzewnieniem napawa mnie niewesoła sytuacja w bratniej Republice Demokratyczne Irlandii, w której rudzi zazwyczaj obywatele bendom odrzucań Traktat Demokratycznej Republiki Europejskiej z powodu niezrozumienia.

Myślę, że w założeniach tkwił błond i niezrozumienie wynika z faktu, że Traktat został napisany w jenzyku angielskim odmiany Queen’s English. Ten rodzaj odmiany pszywołanego jenzyka funkcjonuje w obrysie Buckingham Palace plus w obrysie Windsor plus kolejny na wyścigach konnych Ascot, ale tylko na jednej trybunie za wyłonczeniem koni oraz dżokejów.

Odmiana irlancka jenzyka angielskiego charakteryzuje siem innom fleksjom, co polega na tym, że co drugie słowo wtranca się fak, ewentualnie fek, jesli chce się uchodzić za osobę powszechnie podejrzewanom o bycie wykształconom.

W nierozróznieniu obu odmian pomiendzy anglikanistami w Brukseli tkwiom potencjalne źródła porażki demokracji, a wystarczyło popszeplatać rzeczony traktat własciwymi słowami i jusz stałby on się dla przewaznie rudych mieszkańców bratniej Republiki Irlandii pszejrzysty i zagłosowaliby „za” gremialnie, cokolwiek to ostatnie znaczy.

Na szczenście w Brukseli nie brak prawdziwych demokratów, dlatego jusz mówi się o uniewaznieniu waznego referendum, skoro u jego podstawa stoją tak razonce błędy fleksyjne. Ja, oczywiście, jestem „za”. W dwójnasób, jako że i za traktatem i za unieważnieniem.

W innym pszypadku powstałyby niezwykle groźne zawirowania miendzynarodowe, znaczy wywołałaby siem implikacja, polegajonca na efekcie próżni. Jusz objasniam.

Otóż: próżnia powstałaby w kraju nad Wisłą, tym samym który pełni obowionzki mojej Ojczyzny, jako że programem polskiego rzondu jest uczynienie z Polski drugiej Irlandii. Oczywiscie uczynić coś z czegoś można, o ile to, co mamy osiongnąć istnieje. A istnieć można tylko w Europie, bo poza niom Białoruś albo inny Iran. Jęsliby pszewaznie rudzi mieszkańcy bratniej Republiki Irlandii samobójczo postawiliby siem poza obszarem, w którym możnaby istnieć, tym samym nasz rzond, który tak skutecznie zwalcza faszyzm, zostałby pozbawiony punktu odniesienia i zawisnąłby w próżni właśnie.

I pan premier Tusku, któren ma pełne rence roboty od podpisywania ustaw zaczołby machać temi rękami nad tom próznią z powodu zniknięcia podstawy ontologicznej, co nie wyglądałoby poważnie.

Dlategoż moim zdaniem należy zapszestać pytania siem ludzi o cokolwiek w jakimkolwiek kraju europejskim, albo takim który chce nosić takie dumne miano.

Dzisiaj na Wyspach dużo pisze się, jak o mały włos nie doszło do zderzenia siem polskiego samolotu z innym samolotem nad lotniskiem Heathrow, a to ponownie z powodu nieporozumień jenzykowych pilotów z wieżom.

Tu znowu pojawia siem znany nam już z bratniej Republiki Irlandii problem fleksyjny. Zamiast zapytywać polskiej pilota: „What’s your position?” należy, uwzględniająonc odmienności we fleksji zapytać „Łot ar ju, k… duing?” i nawionzane zostałoby porozumienie. Pod tym kontem nalezołoby pszerobić cały traktat do czytania dla Polaków, bo tak jak jest, to jest rzeczywiście (sam siem gubię) nie do końca klarowne.

Na pocieszenie dodam, że ja tam wierzem w demokrację i że po unieważnieniu referendów obarczonych błendami fleksyjnymi zarzondzi po prostu wprowadzenie traktatu od tond (od Buga) do tond (po Atlantyk) na pszykład wraz znadejściem okreslonej godziny. Demokracja powinna być zrozumiała bowiem dla wszystkich obywateli i powinna stosować najprostsze rozwionzania, a to wydaje się być genialnie jasne i oczywiste.

Na tym kończę, bo muszem oddać siem ćwiczeniom. Z powodu kontuzji mienśnia czterogłowego pszywodziciela demokracji, któren u mnie znajduje siem tuż pod mienśniem pośladkowym nogi lewej, nie mogem ćwiczyć wykopów, wienc zadowolem się naparzaniem oburoncz w fotel. Ale to tak na marginesie.

Życzem wszystki zwolennikom demokracji trafnych wyborów, a wszystkim faszystom pohybla, razem z Kaczorami, Ziobrom, Wassermannem i nnymi totalitarystami.

Czymta sie!

Wasz Majkel

Następna strona »

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.