Rolex

22 Sierpień, 2008

CO MY TAM SOBIE PALIMY DLA ZABAWY

Filed under: Polska — Rolex @ 11:39 UTC
Tags: , , , ,

Nigdy nie dość badań na kulturą i obyczajem własnego narodu. Obyczaje należy pielęgnować, stąd z radością witamy wszelkie nowe odkrycia tyczące niegdyś popularnych, a dziś zapomnianych zachowań okołoświątecznych.

Rzecz jasna wsłuchiwać się należy w głosy tylko ludzi poważnych i takich, którzy dawne polskie obyczaje znają. A czy, pośród tabloidów rozmaitego chowu, szacowny „The Times” nie błyszczy erudycją, wiedzą i pokornym badaniem źródeł? Nie dziwota, że doniesienia szacownego dziennika o nowoodkrytych zwyczajach Polaków wzruszyły niemałą przeciez polską społeczność w Wielkiej Brytanii.

Ale czas na cytat. Autor, Glies Coren, jest również praprzodkiem emigranta z Polski. Nie pisze dokładnie, kiedy rodzina Corenów wywędrowała z Polski, pisze sporo o tym, dlaczego tak się stało. Artykuł nosi tytuł: „Dwie fale migracji. Przeciwne bieguny”* (http://www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/giles_coren/article4399669.ece

„To jest różnica pomiędzy dwoma rodzajami migracji. Ekonomiczna i humanitarna. My, Corenowie, jesteśmy tu, bo przodkowie Polaków własnie wyjeżdżających do domu, zabawiali się podczas Świąt Wielkanocnych zamykaniem żydów w synagogach i podpalaniem ich. Harry (dziadek Coren – przyp. Rolex) nie wyjechał w poszukiwaniu lepszego zycia. Wyjechał, bo chciał przeżyć. Opcja powrotu nie była dla niego, z oczywistych względów, a po 1945 roku Polska, którą opuścił, już nie istniała. Moje zrozumienie dla sytuacji Polaczków (Polacks – przyp. Rolex) jest więc mocno ograniczone, i jesli Anglia nie jest krajem mlekiem i miodem płynącym, jak im się wydawało trzy czy cztery lata temu, to, szczerze, mogą się wynosić.”

W artykule zabrakło, moim zdaniem, informacji o walce z nazistami, jaką stoczył praprzodek pana Corena walcząc w żydowskich eskadrach mysliwskich RAF-u. Zresztą, może akurat pan Coren-senior nie walczył, bo widząc najazd Polack w mundurach przedsięwziął był uzasadnioną obawę, że po stresującym uganianiu się za Junkersami znów będą chcieli wrócić do „popalenia Żyda” dla rozrywki, więc znów musiał się ukrywać.

Zapewne rodzina Corenów masowo wzięłaby udział w desancie na normandzkie plaże. Jak jednak mogliby to uczynić, skoro obok ognia nazistowskich cekaemów, mogli zostać znienacka napadnięci, spaleni, a może i zjedzeni, przez Polack ukrywających się w alianckich mundurach?

I zapewne – jako byli obywatele Rzeczpospolitej – wysmażyliby jakąś petycję o pomoc walczącej Warszawie, gdyby nie było oczywiste (tak, tak, już wtedy), że Powstanie wybuchło w związku z niesprawiedliwością okupacyjnych praw przyznających Niemcom wyłączność na palenie Żydów, a przecież był to nasz, ludowy obyczaj.

W każdym razie, jeśli którykolwiek z czytelników związanych z polską kulturą i historią, dowolnego wyznania; jesli jakikolwiek Wielkopolak, Małopolak, Polak po prostu, Żyd zasymilowany, tropikalny oraz każdy inny, kto brzydzi się chamstwem i tepotą ludzką może dać wyraz swoim emocjom wypełniając krótki formularz na stronie kampanii o historyczną prawdę:

http://www.thepetitionsite.com/5/campaign-for-historical-truth-fighting-against-libel-in-the-mainstream-media-about-poland-and-its

do czego zachęcam. petycja wraz z pospisami zostanie przekazana szefostwu szacownego pisma wraz z książkami historycznymi pozwalającymi na rozpoczęcie nauki historii najnowszej Europy.

Pozdrawiam

* gra słów: Pole, to biegun i Polak

28 Marzec, 2008

SUPERTAJNA BROŃ WŁADIMIRA P.

Filed under: salon24 — Rolex @ 12:22 UTC
Tags: , , , , , , ,

Od dawna podejrzewałem, że Kreml ma w swoim posiadaniu jakąś broń supertajną, przy której wszystkie te nuklearne złomy wygladają jak prehistoryczna maczuga. Od wielu lat natrafiałem na ślady działania owej broni, ale samej broni nie potrafiłem zidentyfikować. Owszem, kojarzyłem z jej istnieniem takie osoby jak cudotwórca Kaszpirowski, który czarował polskich telewidzów post-sowieckim przekazem napromieniowując wodę w tak zwanych „petach”, ale i on jawił się raczej jako nabój niż sama armata.

Dzisiaj mnie olśniło! W niedługi czas po dokonaniu porannych, rytualnych oblucji i wypiciu pierwszego łyka Carte Noire (polecam, jesli ktoś, podobnie jak ja, nie jest smakoszem kawy, a lubi jak go stawia na nogi) doznałem całkowitej apotakastazy i emanacji od wschodniej strony potylicy i w jednym błysku olśnienia posiadłem właściwy obraz. To jest kula! Tak, dokładnie taka jak w bajkach. Przed kulą siedzi Władimir P, wpija się w centrum kuli swoim hipnotycznym spojrzeniem, a głosem awatara wydaje jej rozkazy. „Znajdź mi człowieka o niepokalanej szlachetności” rozkazuje i… siuuup! Kula robi wydruk ze spisem znanych polskich redaktorów. „A tera* znajdź mi parę milionów naiwnych!” „Stój!” krzyczy po kilku minutach, gdy jego gabinet po kolana spowijają wydruki z numereami PESEL. „Uże znaju” szepce i klepie kulę po łebku gestem, który stosuje często wobec swoich ulubionych feldfebli.

Ale wiedza to nie wszystko, co można od kuli uzyskać. Można od kuli uzyskać również możliwość bezpośredniego połączenia z jaźnią! Nie z każdą jaźnią jednak. Władimir P. chciał kiedyś uzyskać połaczenie z jaźnią chińską i kula się przegrzała! Bo Chińczyk to kolektyw, więc kula łączyła się miliardami na raz!Najlepsze połaczenia uzyskuje się z jednostkami wybitnymi i szlachetnymi, słowem: z autorytetami moralnymi. Kula łatwo je namierza, bo wyrastają ponad miliony, a ich szczeciniaste głowia* otacza aureola. I kula się łaczy. A po połaczeniu Władimir P. jednoczy się istotowo z połączoną jaźnią i wlewa w nią swoje mysli, pragnienia i żadze, które jaźń porażona kulą uważa odtąd za swoje. Nie przestając, dzieki nieświadomości „wlania”, pozostawać jednostką o niepokalanym autorytecie moralnym!”A gdzie dowody?” zapyta ktoś przytomny. Ano, gdzie był strzał, tam gdzieś musi być i ślad po pocisku.

„Gazeta Wyborcza” (o niepokalanym poczęciu) donosi (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/0,80272.html), że na portalu „Nasza Klasa” znalazły się zdjęcia oficerów Kontrwywiadu Wojskowego.

To tajna praca. O tym, kto pracuje dla kontrwywiadu, nie wiedzą nawet niektórzy żołnierze kontyngentu, bo SKW ma m.in. kontaktować się z miejscową agenturą.

pisze niepokalane poczęcie, w nieznanej mi z imienia i nazwiska swojej emanacji.

Zdjęcia sześciu oficerów SKW pokazuje gazeta bez ich nazwisk i stopni. Zgodnie z ustawą o SKW te dane są szczególnie chronione. Oni sami nie zadbali jednak o to – w trakcie trwania misji na portal Nasza-klasa wysyłali zdjęcia z bronią, w mundurach i w przebraniu. Występowali pod własnymi nazwiskami. Nie podawali wprawdzie, że służą w SKW – pisali, że są „oficerami WP”. Ale nie ukrywali, że zdjęcia są robione w Afganistanie.

No i powyższym akapicie emanacja się rypła, znaczy wsypała, po bezpieczniacku, co tylko świadczy o tym, że niewinną ofiarą broni Władimira P. jest, bo tak: jak pamietam „Stawkę wiekszą niż zycie” – a to przecież wzorcowy podręcznik dla zawodowych oficerów WSI – to Hans Kloss nie krył się wśród oficerów Abwehry w przebraniu oficera NKWD albo pinokia, ale własnie w przebraniu oficera Abwehry – praca szpiega polega na udawaniu kogoś innego niż się jest. W takim przebraniu pokazywał się publicznie, bo gdyby pokazywać się nie chciał, to byłoby to własnie podejrzane!

Żołnierze kontrwywiadu działając w przebraniu zwykłych żołnierzy WP robili to co robili wszyscy inni oficerowie WP: pisali listy do rodzin, przesyłali zdjęcia na portale, a wszystko to dlatego, że wiedzieli, że wiedza o ich właściwej pracy jest ŚCIŚLE TAJNA.

Była. Do czasu opublikowania… nie, nie zdjęć na jakimś portalu, bo tam przecież występowali jako zwykli zołnierze. Do czasu opublikowania artykułu w Gazecie!

Tego dnia polski kontrwywiad wojskowy doznał dotkliwego ciosu – jego agenci zostali ujawnieni Z IMIENIA I NAZWISKA. To jest swoisty odwet za ujawnienie rosyjskich agentów byłego GRU, którego dokonał Macierewicz.

A skąd zapytacie „Gazeta Wyborcza” wiedziała, jak spośród tysięcy różnych zdjęć z Afganistanu krążących po sieci zidentyfikować twarze należące do oficerów polskiego kontrwywiadu?

Tu, sznowni czytelnicy, możecie przyjąć jedną z dwóch wersji. Pierwsza to ta o kuli – moim zdaniem prawdziwa, co zaświadczam swoim autorytetem człowieka pozbawionego fantazji, druga to jakaś oszołomska wersja, że w Polsce całe koncerny powstały, są prowadzone i działają w imieniu ważnego pracodawcy z Moskwy, a dane o kierownikach poszczególnych działów spoczywają w najtajniejszych archiwach Łubianki i nigdy nie zostaną ujawnione. Nawet Gazecie Wyborczej. Nikt im nie szepnie choćby na uszko!

Wersja oszołomska musi być nieprawdziwa również i z tego powodu, że podważałaby mity załozycielskie wolnej Rzeczpospolitej dowolnego numeru, a nawet mogłaby podważyć wiele innych mitów załozycielskich, na przykład mit rewolucji rumuńskiej, a to z kolei mogłoby zdestabilizować region!

W każdym razie zdecydowanie dementuję plotkę, jakoby oficerów polskiego kontrwywiadu miałby zdekonspirować były oficer WSI. Po pierwsze – nie mógłby być to oficer niskiego szczebla, ale ktoś, kto znał CAŁE zaplecze kadrowe służb i potrafiłby rozpoznać swoich dawnych podwładnych. Czyli – gienierał, a to niemozliwe ipso facto.

Po drugie – artykuł jest samodemaskujący, a więc może każdego przeciętnie rozgarnietego człowieka doprowadzić do wniosków… ale zaraz… a te sterty papierów z PESELAMI naiwniaków w gabinecie Władimira P.?

Hmm…

W każdym razie zdekonspirowani oficerowie kontrwywiadu zastąpili czwórkę doświadczonych oficerów (dwaj mieli za sobą dwie zmiany w Iraku i Krzyże Zasługi za Dzielność). Ale ówczesny szef SKW Antoni Macierewicz wytoczył im sprawy o wydanie certyfikatów dostępu do informacji niejawnych. Uznał, że wydali te certyfikaty niewłaściwym osobom, np. takim, które kończyły szkoły w ZSRR.

Czyli… co nam sugeruje emanacja? Odpowiedź na pytanie pozwoli ankietowanemu sprawdzić, czy jego PESEL znalazł się wśród innych PESELI na dywanach kremlowskich salonów, czy też nie…

Pozdrawlaju!

*Tak ma być

Blog na WordPress.com.