Rolex

7 Sierpień, 2008

ZDROWY I ZDROWSZY – ZEZNANIA OFICERA

Filed under: salon24 — Rolex @ 11:55 UTC
Tags: , , , ,

Jako oficer prowadzcy niejednego rozprowadzonego, pojawił siem u mnie wczora z wieczora pewien niemieckobrzmioncy polityk polskojęzyczny z ogólnem zapytaniem, czy nie pomógbym mu dorwać siem do koryta.

– Oczywizda – świsnąłłem przez zemby i zaprosiłłem do salonu, gdzie już stała przygotowana butelka z koniakiem. – Napije siem – rzuciłłem grzecznie suwając szarmancko szklankom po plexiglasowej nakładce na blat z dęba (co by mnie chamstwo kółek na politurze nie narobiłło).

– A dziękkuję – odpowiedział kandydat na miejsce przy korytku, chlapnął zdrowy haust napoju pierwszych sekretarzy i zaczął w ten deseń, mniej wiency:

– Bo ta – zmrużył świnskie oczka – wiadomo, że każden chce siem nachapać.

– Natura lucka – podpowiedziałem uprzejmie.

– No, ale czeba tyż zachować demokrancję, znaczy, ludzie muszom wybrać w akcie głosowania delikwenta.

– Można podsondażować – nalałłem i ja sobie złocisty napój ambasadorów Socjalistycznej Republiki Wietnamu do kieliszka.

– No niby można, ale podsondażować da siem na pinć procent?

– Na dziesinć – odparłem ostrożżnie, jako że nie lubiem oddawać głowy za oficerów pracujoncych na innych odcinkach ideologicznego frontu. – Ale – ciongłem – można uwielbić i szanować dziennikarzynami rozprowadzonymi, a nierozprowadzonych pszyprawić o kłopoty z autem, prawem bonć rodzinom…

– No ta – gość wyraźnie siem rozwyluzował na moim pluszowym fotelu w czerwonom kratem – to bendzie ze skolejne dwadzieścia procent zwycięztwa demokrancji, ale – tu łypnął ku mnie zaskakujonco bystrze, jak na polityczne ścierwo, którym w istocie swojej najgłembszej był – jak by pan generał potrafił podać taki przepis na stuprocentowe zwycienstwo wolności, prawdy i sprawiedliwości…

– Ła! – odszepłem głośno – ale to bendzie kosztowało…

– Piniondz nie łolet, wienc nasze zaplecze biznesowo-kryminalne może wysupłać za stuprocentową pewność dostempu do korytka!

– Dobra, dobra – bo wicie, że jak nie zapłacicie, to wyciongnę z fonoteki takie przeboje…

– Nie, nie, nie!!! – zawył trafiony celnie. – Wiecie, generale, że my wrażliwi na myzykę!

– Nu – nastroszłem siem trochem – Podejdzie – rzuciłłem i wysuwłłem sygnet do pocałłowania. A kiedy pocałłował to siem nachyliłłem i szepłem mu na ucho stuprocentowy sposób na zostanie premierrem.

– Naprawdę? – zdziwił się – ja myślałłem, żeby najcwańszego! Albo największe skurwysyniontko! Albo takiego, co by siem chciał najszypciej nachapać!

– Eee – otparłłem wyniośle patrząc z pobłaż-żaniem – najcwańszego dajcie do reformy finansów, żebu tak reformował, coby nic nie zmienić w temacie dojenia frajerów, skurwysyniontków szukać nie musita, przyjdźta do mnie, to wam oddelegujem służbowo, tego, co siem chce nachapać to zakopcie, bo rzecz nie w tem, coby szybko, ale by konsekwentnie i długoterminowo…

– Wienc – podrapał siem grubemi palcyma w łyse czoło – mówicie, że…

– O! – Zamachłem siem potakujonco – ZDROWIE! ZDROWIE GŁUPKU! Ważne, coby zdrowy był i rumiany. Takiego ludzie kupiom!

Reklamy

3 komentarze »

  1. Untitled: „Pewne nadzieje z powodzeniem rozpoczetej czystki wiaze z Kiszczakiem. Jestem przekonany ze podobnie jak niegdys Hoover jest on w posiadaniu szczegolowych dossier swoich wrogow, przyjaciol i konkurentow. “Uzyteczni” przyjaciele zawiedli jego oczekiwania nie broniac go skutecznie przed procesem i wyrokiem skazujacym. Wrogowie zabieraja sie dzis coraz skuteczniej do bezuzytecznych juz przyjaciol, a w przedmiocie lustracji nie jest zdrajca i oszustem bo zawsze byl znany jako jawny wrog. Pora konkurencji juz minela.

    W tej sytuacji Kiszczak moze sobie pozwolic na ostatnia ucieche zycia – na opublikowanie pelnych, niefalszowanych, dossier tych miernot ktore strategicznie uznawal za swoich okraglostolowych przyjaciol – a naprawde mial okazje obserwowac ich miernote i sprzedajnosc. Jezeli to zrobi – bedzie mial u mnie posmiertny kwiatek na grobie (jesli sam sie z umieraniem nie pospiesze nadmiernie).

    Dwie kopie rekopisow pamietnikow Kuronia tez jeszcze kraza gdzies, nie wylapane dotad przez opisywanych w nich “przyjaciol” 🙂

    Miroslaw Krupinski

    Albany, Australia 31 stycznia 2005”

    Komentarz - autor: Defector — 7 Sierpień, 2008 @ 13:12 UTC | Odpowiedz

  2. Szanowny Panie! – Jestem karmelitą bosym, redaktorem Zeszytów Karmelitańskich – uprzejmie proszę o kontakt (antonicd@wp.pl). Dziękuję i serdecznie pozdrawiam, gratulując bloga. ps. proszę skasować mój wpis.

    Komentarz - autor: antoniocd — 8 Sierpień, 2008 @ 7:36 UTC | Odpowiedz

  3. Pozdrawiam Pana, przyznaję: byłby niezły ubaw

    Komentarz - autor: Rolex — 8 Sierpień, 2008 @ 20:29 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: