Rolex

9 Lipiec, 2008

MAGIA I POLITYKA

Filed under: salon24 — Rolex @ 13:37 UTC
Tags: , , , , , , , , , , ,

Wbrew temu, co niektórzy czytelnicy mojego bloga mogliby sądzić, nie jestem jakimś tam fanatycznym zwolennikiem teorii spisków. Owszem, spiski bywały, jak ten, kiedy to katolik Guy Fawkes chciał wysadzić w powietrze parlament i w ten sposób doprowadzić do restauracji katolickiej monarchii w Anglii i Szkocji, ale przykład ten świadczy jednocześnie o istnieniu i o niepowodzeniu spisków. Jak we wszystkich ludzkich działaniach również i spiskowcom potrzebne jest szczęście.

Zarówno tajne, jak i jawne przejawy działaności ludzkiej obarczone są ponadto ryzykiem związanym z ułomnościami naszej natury, których jednym z przejawów duractwo. Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Nasz najbardziej znany (po Janie Pawle) na świecie Polak – Lech Wałęsa, kiedy dostapił zaszczytu sprawowania godności Prezydenta Najjaśniejszej postanowił przeprowadzić akcję upiększenia sobie życiorysu, o co nie można mieć większych pretensji, jako że któż jak nie Prezydent uosabia majestat Rzeczpospolitej i któż jak nie on powinien go chronić? Skoro Lech Wałęsa przytomnie zauważył, że odpłatna współpraca z bezpieką polegajaca na donoszeniu na kolegów może rzutować na majestat, mógł poczuć się w obowiązku majestat ratować. A któż nadaje się lepiej do ratowania majestatu jak nie oficerowie służb?

Już i Mietek zawsze robił na Prezydencie wrażenie swoim intelektem, a co tu powiedzieć o dzisiejszych UOP-ach z tą całą ich techniką, zapleczem intelektualnym i profesjonalnym!

A tu klapa! Kartek nie potrafili powyrywać ani ponumerować porządnie. Jak dzieci nadrysowali nowe numery stron tłustym flamastrem zostawiając przy tym ostatnie strony „czyszczonych dokumentów” nie wiedząc, że katalogowane są nie od lewej do prawej, ale odwrotnie.

Szanowni Państwo sledzący politykę polską na bieżąco zapewne zauważyliście, że komentuję pokazany w Polskiej Telewizji, a ostatnio dostępny w internecie, film „TW Bolek”. Sam film jakoś specjalnie mnie nie zadziwił, zadziwił brak reakcji tych wszystkich, którzy latami rozprawiali o spreparowanych dokumentach SB. W obrazie p.p. Gontarczyk i Cenckiewicz przeprowadzają mini-wykład archiwistyczny dając przeciwnikom tezy o prawdziwości akt zapewne spory materiał do frontalnego ataku. Kudy tam bowiem tym młodzieńcom do sław polskiej archiwalistyki, choćby ukrywali się pod przybranymi rolami różnych redaktorów. A tu cisza! Zaskakujące, nieprawdaż?

Ale, jak już wspomniałem, film niczego specjalnie nowego do mojej wiedzy o narodzinach III Rzeczpospolitej nie wniósł. Jak ktoś uwierzył, że ludzie, którzy w latch siedemdzisiatych, jako oficerowie LWP, napadali na drobne sklepiki z biżuterią i dywanami na Zachodzie Europy, zamienili się raptem (ew. ich wychowankowie) w profesjonalną i patriotyczną słuzbę Niepodległej, to jego sprawa, zauważę jedynie że wiara w apokatastazy nagłe jest nieporównanie bardziej naiwna niż wiara w spiski.

Co innego mnie w filmie ucieszyło. Otóż przed kamaremi zgodził się wystapić ubek prowadzący Bolka. Opowiadał chętnie o tym, za ile i za co. Niepozorny, miły, starszy już pan. A dlaczego jego pojawienie ucieszyło mnie jakoś szczególnie? Wróćmy na chwilę do płodnych rozważań o twórcy i tworzywie. Otóż sam Pan Prezydent wielokrotnie podkreślał, że komunizm obalił sam. Ludzie może i byli silni w grupie, ale bez kierownictwa pogubiliby się i nic by z tego obalania nie wyszło. Ja się wyjatkowo z Panem Prezydentem zgadzam. Wojsko mogło rozjechać strajki lubelskie czołgami i do strajków na Wybrzeżu zwyczajnie nie doszłoby. A jesliby nawet, to można było również zdusić go w zarodku.

Skoro strajk wybuchł, to widać tu jakąś myśl przewodnią. Jakieś kierownictwo. Dzieki strajkom od koryta odessano partię i ssak przełaczono na wojsko. A po udanych eksperymentach z firmami polonijnymi dołaczono do wojska dysydentów prowadzonych i luźnych sztrzelców bez wyobraźni i stworzono Bantustan nad Bantustany, czyli państwo prawa.

Tu proszę mi wybaczyć krótkie en passant, ale tyczyć będzie państwa prawa własnie. Otóż jednym ze znanych polskich pozytywistów prawniczych był niezyjący już prof. Wróblewski. I własnie ten profesor stworzył definicję prawodawcy. To był taki twór idealny i abstrakcyjny, który tworzył prawo zupełne, spójne i niesprzeczne. Twór quasi-boski. I kiedyś przywołany profesor egzaminował studentów uczących się w trybie wieczorowym. Poziom był średni, profesor siedział znudzony, aż nagle po ostanim z egzaminów wypadł na korytarz wzburzony i pobudzony, jak rzadko. „Co się stało, panie profesorze?” odważył się zapytać nisko stojący w feudalnej hierarchii asystent. „Wyobraż sobie pan” wyszeptał profesor „wchodzi taka nieduża, tęga, lat pięćdziesiąt. Ciężko jej idzie. Ze dwa razy chciałem z dwóją odesłać, ale mi się żal robiło. Norm sprzęzonych nie rozumie, panie, i nie zrozumie.” Ale na koniec tak się jeszcze pytam: A czym się panie zajmuje? Jestem szefową biura legislacyjnego sejmu PRL – odpowiada. To był on” profesor opadł pot z czoła „Prawodawca!”

Tu nastapi pointa dwóch watków na raz. Uwaga. Bo z jednej strony jesli przyznamy rację Prezydentowi Wałęsie i przypiszemy mu sprawstwo kierownicze obalenia komunizmu, a z drugiej strony nie możemy z powodów cywilizacyjnych powtórzyć za adamem Michnikiem: „Nawet jeśli to prawda, to to i tak nieprawda”, to kto, przepraszam obalił komunizm? Być może w centrali były jakieś wytyczne, ale tak „własnymi ręcami” to chyba jednak ten oficer prowadzący! I w ten sposób odnaleźliśmy herosa niczym prof. Wróblewski prawodacę. Postuluję film raz jeszcze obejrzeć, żebyśmy wiedzieli komu zawdzięczamy 18 już lat dobrobytu, niepodległosci i poszanowania prawa.

A skoro była mowa o spiskach, apokatastazie, szczęściu i duractwie. Jest jeden człowiek, który broń Boże, żeby spiskował, szczęście jednak ma. Mowa o byłym Prezydencie Putnie i jego najnowszej emanacji – obecnym Prezydencie Miedwiediewie. Tu kolejna dygresja. Otóż któryś z rosyjskich teologów historii, zwolennik azjatyzmu Lew Gumilow uznał Prezydenta Putina za awatara Piotra I. Coś jest na rzeczy. Mam wrażenie, że niezależnie od tego, czy na rosyjskim tronie zasiada Putin czy Miedwiediew, polityka pozostaje ta sama. A gdyby azjatyckie pomysły emanatystyczne nie przekonywały, to pozostaje jeszcze inna teoria. Otóż być może emanacji nie ma wcale, a za pierwszoplanowymi postaciami, tak jak w przypadku Lecha Wałęsy, stoi skromny, niepozorny starszy pan, którego jedno oko czarne niczym bezdenna studnia, a drugie wypolerowane, ze złotą iskierką w środku.

Niezależnie jednak od przyjęcia tej czy innej teorii teologiczno-politycznej przyznać nalezy, że wszelkie rosyjskie awatary czerpią z krynicy szczęścia całymi garściami. „Kura nie ptica, Polsza nie zagranica” mawiało się w Rosji oczekując od Najjaśniejszej pokory. Nie smiem podejrzewać, że na nadpobudliwość róznych generałów wpływy mają wschodnie emanacje, w każdym razie Polska zrobiła to, czego Rosja woli nie robić – wymierzyła Ameryce, w dniu jej święta siarczystego kopa w d…” Jak widać nowy, polski rząd, podobnie jak poprzedni nie waha się przyłozyć, zmienił jednak optykę i zamiast przykładać w rurę bałtycką i pomysły czczenia wypędzonych zwolenników Adolfa Hitlera (en masse), wali po pysku największe światowe mocarstwo, ku zadowoleniu niedawno gorszących się i ku szczęściu rosyjskich awatarów.

Wygląda na to, że nasz wschodni sąsiad – Ukraina – nie poradzi sobie z przygotowaniami do banalnej imprezy jaką jest piłka kopana i wbrew marzeniom Giedroycia pozostanie sezonowym państwem w cieniu wielkiej, dzięki cenom surowców, Rosji.

Dywersyfikacja gazowa też nie idzie po naszej myśli, a po myśli awatarów, a dzięki odważnej blokadzie polskich archiwów kompletny spis szuj wszelakich znajduje się już tylko w Moskwie, co nie koniecznie być może Rosjan cieszy, ale czy martwi?

I tak to od spisków doszliśmy do awatarów, przy czym przejście od jednego ku drugiemu niekoniecznie musi mieć logiczny związek. Ot, luźne ciągi skojarzeń w ramach dekonstrukcji, wszelako pamiętajmy, że oprócz związków przyczyno-skutkowych o charakterze oczywistym, istnieją również te nieoczywiste, magiczne i ulotne. A żyjemy przecież w czasach magicznych.

Reklamy

4 komentarze »

  1. […] Original post by Rolex […]

    Pingback - autor: Polityka » Blog Archive » MAGIA I POLITYKA — 9 Lipiec, 2008 @ 14:41 UTC | Odpowiedz

  2. […] Original post by Rolex […]

    Pingback - autor: MAGIA I POLITYKA : Polityka — 9 Lipiec, 2008 @ 14:55 UTC | Odpowiedz

  3. […] post by Rolex Subscribe to the RSS feed! 9 lipca, 2008 | Bez […]

    Pingback - autor: MAGIA I POLITYKA — 9 Lipiec, 2008 @ 17:22 UTC | Odpowiedz

  4. Ma Pan – jak to napisał swego czasu Urban o Michniku – niezły kaliber intelektualny. W każdym razie – kryniczna lektura wśród pełnych nocników 🙂

    pozdrawiam,
    Olewator

    Komentarz - autor: Olewator — 30 Lipiec, 2008 @ 23:01 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: