Rolex

7 Marzec, 2008

ĆWICZENIA W BYCIU NIEPOLAKIEM

Filed under: salon24 — Rolex @ 2:17 UTC
Tags:
Nie wiem jak Państwo to znosicie, ale ja niekiedy mam dość. Jestem jak najdalszy od wstydu z powodu przynależności historyczno-kulturowo-etnicznej, ale – sami musicie Państwo przyznać – łatwo nie jest. Mam nadzieję, że mi wybaczycie kiedy wam opowiem jak czasami gdy nikt nie widzi udaję kogoś innego. Tak dla wprawy, żeby posmakować bycie Niepolakiem. Żeby nie musieć kochać albo nienawidzić redaktora i dyrektora, endeka i liberała. Żeby móc nareszcie się tylko nie zgadzać.Please, mind the gap. The train approaching platform one is eleven seventeen to London King’s Cross*

Wsiadam i skupiam myśli na wczorajszych lokalnych rozgrywkach polo. Trudno o wypracowanie jakichkolwiek emocji, ale już przegrana Hitchin Footbal Club z lokalnym rywalem z o wiele mniejszego Royston pozwala na ersatz poirytowania.

Would you care me having seat? **- z rozpamiętywania niesistotnej porażki wyrywa mnie głos wysokiej, dystyngowanej, pięćdziesiecioletniej na oko kobiety, która jak na złość nosi kapelusz i używa Queens english w wersji slightly dated .***

Not at all’. Thank you. You’re welcome – na szczęście nie jest zwolenniczką przedpołudniowych konwersacji, a jest – o dziwo – czytelniczką The economist, bo po chwili pogłebia się w lekturze. „Pewnie zaraz się dowie, że w Polsce rządzą homofowy z ultrakatolikami” – myślę i znów się wściekam, bo przecie zabawa miała polegać na tym, że nic o tym nie wiem i nic mnie to nie obchodzi.

Z wagonu wyskakuję 23 minuty później i z przyjemnością chłonę zmianę tempa kroków tłumu. Szur, szur, szur jak na pochodzie. Wszyscy się spieszą. Kocham to miasto, ale nie mógłbym w nim mieszkać. Za dużo, za szybko, za róznorodnie. Ustawiam się na schodach, zjeżdżam w dół, oczywiscie pilnując swojego miejsca po prawej stronie, do królestwa the Tube.

Po lewej, szybszym pasem biegną w dół biznesmeni, artyści, tajniacy, chińczycy, urzędnicy i cyrkowcy. Strumień przestaje ciec i od razu odgaduję przyczynę. Odwracam się podobnie jak około setki innych, stojących prawostronnych. „Jasne!” Po środku młoda dziewczyna o charakterystycznej słowiańskiej urodzie i burzy blondwłosów wystających spod wykonanej na drutach kolorowej czapeczki. No i nieszczęsna walizka obok, po zakazanej lewej stronie poruszających się w dół stopni. „Ciekawe, kto wygłosi kazanie?” zastanawiam się i nie mogę ukryć odrobiny złosliwej satysfakcji. Inni też czekają.

I am terribly sorry if disturbing, but I feel forced to one remark – hope it’won’t be offensive in any sense – don’t you think, that keeping accepted commonly rules of using public space leads to make everybody’happier? ***

Niezły. Perfectly patronising. Słyszałem bardziej „wredne” komentarze, ale ten mieści się w pierwszej dziesiątce. Dziewczyna odwraca się, potem ponownie patrzy w dół starając się domyśleć, co ma zrobić z walizką. Spostrzega na rozmieszczone co metr tabliczki: „Keep right, please”, spieka potwornego raka i podejmuje próbę przetaszczenia zawalidrogi o szebel niżej, pod swoje stopy, co jednak już nie łatwe, bo to miejsce zajął stukilowy murzyn z dredami. Dredy okazują się nie wykluczać odrobiny sympatii, bo robi miejsce popychając delikatnie stojącego przed nim urzędniaka. Sory, mate – rzuca dając do zrozumienia, że przyjeżdżający setkami tysięcy cudzoziemcy to nie jego wina. Excuse me – szepcze urzędnik do dziewczyny, którą on zmuszony był popchnąć.

Dojeżdżam do podnóża schodów i daję susa unikając gry w ludzkie domino w charakterze pionka. Rzut oka na tablicę: Russell Square, Holborn, Leicester Square, Picadilly, Green Park.

Wypadam na peron i w ostatniej chwili pakuję się do wypełnionego szczelnie wagonika. Ale – jak to mówią: „If the things weren’t at the last moment, nothing would get done”****

Dzisiaj zamierzam spełnić swoją fanaberię wypicia herbaty w Ritzu, co – wbrew obiegowej opinii – nie musi oznaczać bankructwa. Z drugiej strony: jesli ćwiczenia w byciu Niepolakiem mają zakończyć się sukcesem, to gdzie jak nie do Ritza? Przecie nie do Acton czy Ealing!

Siadam. Pianista gra temat z Gosford Park. Fantastycznie trafione! Kelner zjawia się bezszelestnie. Odrywam wzrok od karty, choć i tak nie zamierzałem brać nic więcej, bo na herbatę w Ritzu obok tuzina naczyń, dziwnych rusztowań i sztućców, składają się kanapki i ciastka. Mam go! Słowiańska, szczera twarz i to je ne seis quoi***** nie zostawiają złudzeń! Hodowla mazowiecko-lubelska!

– How can I help you, sir? – z zadowoleniem ustalam bliższe szczegóły miejsca urodzenia. Zdecydowanie lubelskie.

Excuse me? – udaję głuchotę.

How can I help you?

Could you possibly furnish me with some latest news of today… ******(tego znać nie może!)

Chłopak czerwienieje, ale czujny supervisor dostrzega problem i dyskretnie pojawia się za jego plecami gotów do natychmiastowej odsieczy.

Well – kontynuuję słodko – I see it can be a problem… never mind… Can I have some tea then, please?

Reszta idzie gładko. Trochę poczytuję The Times’a, po godzinie wymieniam zestaw na orzeźwiającą esspresso. Powoli szykuję się do wyjścia.

Anything else, sir? – trzeba przyznać, że jest czujny – pewnie zawodowiec po dobrej polskiej szkole.

No, I am fine, thanks for your service today.

Spierdalaj”słyszę w odpowiedzi po polsku. Hrabia się znalazł, baran jeden!

Mordoż ty moja! Znowu jestem sobą!

* Proszę uważać podczas wsiadania do wagonu (szczelina)/ Pociąg o 11.30 to pociąg do stacji King’s Cross.

** Czy ma pan coś przeciwko temu, że usiądę?

*** Jest mi potwornie przykro, że przeszkadzam, ale zmuszony jestem do pewnej uwagi; i nie jest moją intencją, żeby była obraźliwa; czy nie wydaje Ci się, że stosowanie się do powszechnie przyjetych form korzystania z przestrzeni publicznej sprawia, że jesteśmy szczęsliwsi?

**** Jakby rzeczy nie były robione na ostatnią chwilę, to nic nie byłoby zrobione.

***** Coś nieokreślonego – zapozyczenie z francuskiego, pisownia miejscowa.

****** Czy mogłbyś mi przyblizyć (dosł: wyposazyć – formalne i przestarzałe) ostatnie wiadomości?

komentarze (53)
2007-09-24, 20:43:58

Reklamy

4 komentarze »

  1. nie ma to jak być bardziej angielskim od anglika
    jak tam zmywak?

    Komentarz - autor: axz — 7 Marzec, 2008 @ 17:02 UTC | Odpowiedz

  2. axz – wie pan, ten tekst to taka mala forma… literacka. Narrator niekoniecznie jest autorem 🙂
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: rolex24 — 8 Marzec, 2008 @ 23:46 UTC | Odpowiedz

  3. […] https://rolex24.wordpress.com/2008/03/07/cwiczenia-w-byciu-niepolakiem/Ustawiam się na schodach, zjeżdżam w dół, oczywiscie pilnując swojego miejsca po prawej stronie, do królestwa the Tube. Po lewej, szybszym pasem biegną w dół biznesmeni, artyści, tajniacy, chińczycy, urzędnicy i cyrkowcy. … […]

    Pingback - autor: Screw this, I’m talking Tubing Supervisors » Blog Archive » Quick Roundup — 9 Marzec, 2008 @ 17:18 UTC | Odpowiedz

  4. […] [Rolex] ĆWICZENIA W BYCIU NIEPOLAKIEM […]

    Pingback - autor: Nieśmiała pomarańczowa alternatywa « Wychodźstwo — 15 Marzec, 2008 @ 16:33 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: