Rolex

29 Luty, 2008

CZYTADŁO ZNALEZIONE W CAFE ROUGE. CZ I

Filed under: salon24 — Rolex @ 10:42 UTC
Tags: , , ,

W piątki muszę wybyć ze swojego biura na cztery godziny, bo przychodzi pani, która biuro sprząta. Nijak nie udało się namówić pani, żeby sprzątała w jakiś bardziej przyjazny dzień; twierdzi, że zawalona robotą, a przyjęcie innej pani w tej roli nie jest takie łatwe: kwestia zaufania. Chcąc nie chcąc zmuszony jestem do uroczystych peregrynacji po moim miasteczku. Na szczęście jest na tyle duże, że jest co robić. Jeśli mam szczęście podwójnie i trafiłam na ładną pogodę, mogę iść na rynek i posłuchac sprzedawców, a nawet usiąść i wypić niedobrą kawę. Jesli pada – zaszywam się w Cafe Rouge. Tłoku nie ma, z głośnika sączy się coś, co miejscowi uważają za standard piosenki francuskiej, słowem: nic tylko czytać. Jesli zapomni się zabrać ze sobą przyzwoitej lektury można za niewielkie pieniądze zaopatrzyć się sprawiające wrażenie interesującego czytadło w antykwariacie obok. Można co prawda nie trafić i nabyć coś z czym nie będziemy chcieli wrócić do domu, ale strata niewielka, bo czytadła są w przystępnych cenach oscylujących w okolicach funta. Tego dnia lało, więc najpierw pognałem zająć stolik, rozejrzenie się za czytadłem odkładając na później.

Okazało się, że do ponownego zmierzenia się ze strugami wody nie będę jednak zmuszony, bo czytadło już na mnie czekało. Widocznie nie byłem jedynym, którego z domu w niepogodę wygnała konieczność porządkowania (bądź jakaś inna konieczność), bo ten ktoś, kto pozostawił niedopitą latte pozostawił coś jeszcze. Na krzesełku obok leżała sobie niepozorna książeczka. Michaił hr Uspienski prezentował swoje dzieło zatytułowane „Playing on the world stage” z podtytułem: „How the west will be won”. Przyznacie, że interesujące? Księgarnie i antykwariaty roją się co prawda od literatury szpiegowskiej, częściej gorszej niż lepszej, ale rosyjskobrzmiące nazwisko autora dawało cień szansy na dobrą zabawę. Obiecując sobie odłożyć po przejrzeniu na to samo miejsce zagłebiłem się w lekturze.

Nie powiem, historia skonstruowana była zgrabnie. Narrator należał do towarzystwa zbiegłych na Zachód radzieckich szpiegów. W zasadzie nie tyle szpiegów, ile analityków i szpiegów jednocześnie. Przedstawiał się jako jeden z autorów nowej doktryny Kremla, doktryny, która miała zapewnić imperium osiągnięcie celu o którym marzyli Lenin i Stalin: podboju Europy.

Nie zanudzając szczegółami – jesli będziecie państwo chcieli możecie zawsze pogrzebać w antykwariatach i zaopatrzyć się w książeczkę hrabiego Uspienskiego – pozwolę sobie streścić główne tezy.

W Związku Sowieckim nie brakowało nigdy ludzi mądrych. Ludzie mądrzy nie zawsze znajdują najlepsze rozwiązania róznych problemów, jednak ludzie mądrzy się uczą. Na cudzych i własnych błędach. A nie trzeba było być mądrym jakoś tak szczególnie, żeby dostrzec, że leninowska i stalinowska doktryna podboju świata dla komunizmu zdezaktualizowała się po tym, jak nie udało się tego dokonąc w latach dwudziestych, jak nie udało się tego dokonać w latach czterdziestych, i odkąd dzieki wynalazkowi broni atomowej nie można było tego dokonąc już nigdy później. Związek Sowiecki, obciążony niewydolnym systemem nakazowo rodzielczym, który sprawdza się jedynie w warunkach frontowych, wiądł w czasach pokoju. Dopóki rządzili w nim twardzi komunistyczni doktrynerzy w rodzaju Breżniewa mowy nie było o przeorientowaniu doktryny. Co nie znaczy, że analitycy nie pracowali. Ci z młodszego pokolenia, którym komunizm jawił się nie jako cel, ale jako ewentualny srodek służący celowi nadrzędnemu: podbojowi tego, co tylko daje się podbić.

I tak w ciszy gabinetów narodziła się nowa doktryna. O ile doktryna komunizmu stawiała na masto, masę, maszynę, o tyle nowa doktryna stanowiła w relacji do starej prawdziwy przewrót na miarę kopernikańskiego w astronomii. Człowiek został uznany za najskuteczniejszą broń i w tym sensie po raz pierwszy w historii kremlowskie myslenie o imperium stało się prawdziwie humanistyczne.

Długi rozdział poświęca hrabia Uspienski Zachodowi i jego cywilizacji. Duzo ciepłych słów ruchom liberalnym, pacyfistycznym i lewicowym. Konstatuje porażkę w II wojnie światowej (sic!) rozumianą jako nieosiągnięcie załozonego celu: zajęcia Europy po tym, jak narody europejskie stoczyły między sobą walkę na wyniszczenie. Cele udało się osiągnąć połowicznie. Niemieckimi rękami zdekapitowano elity przywódcze Polski, a jak pamietamy: droga do Europy wiedzie przez trupa białej Polski; za przyzwoleniem aliantów udało się dokonać dorżnięcia elit niedorżniętych na Węgrzech, w Rumunii, Czechach, Bułgarii i innych krajach, które miały nieszczęście znależć się w obozie postępu, ale był to tylko pół-sukces, bo już Lenin wiedział, że rewolucja musi ogarnąć cały kontynent, albo polec.

Dlatego potrzebni byli zdolni analitycy, nie zmuszani do ścisłego trzymania się doktryny, przed którymi postawiono jeden, wciąż ten sam cel: podbój.

Prace trwały długo, ponad trzydzieści lat i wreszcie, gdzieś około czasu, kiedy twardogłowi na Kremlu zorientowali się, że nie są w stanie podbić nawet pasterzy w Afganistanie, a w Ameryce Południowej generałowie nauczyli się radzić sobie z terrorystami sponsorowanymi z Moskwy i Hawany, zdecydowano się na wprowadzenie planu, z powodu braku planu innego i zaglądającego w oczy widma przerżnięcia wyścigu zbrojeń z amerykańskim aktorem o nazwisku Regan.

Plan był prosty i mógł być inspirowany sztukami walki. W każdej sztuce walki istotny jest atak, ale równie istotny unik. Przeciwnika można powalić siłą, ale można również sprawić, że sam się wywróci, jesli napotka na nagły brak oporu w miejscu, gdzie do tej pory opór był. Dlatego pierwszym krokiem wielkiego planu była dematerializacja przeciwnika. Kolos, przez którego źle sypiały dzieci od Bonn po Waszyngton przestał istnieć z piątku na sobotę. Ot tak.

A ciąg dalszy streszczenia: za tydzień.

Reklamy

3 Komentarze »

  1. Czy Mistrz mógłby tagować minimum 6 etykietek do wpisu salonowego i lustrzanego. Tagowanie znacznie poszerza opiniotwórczość.

    Już nawet nie wspomnę o zmyśleniu tego Uspienskiego 😎

    Regards

    Komentarz - autor: Timex — 29 Luty, 2008 @ 11:34 UTC | Odpowiedz

  2. Mistrz na wyrost. Oczywiście, będę tagował; zawsze słucham się rad fachowców, zwłaszcza w dziedzinach, o których nie mam pojecia.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje

    p.s.

    zaraz tam „zmyślony” 🙂

    Komentarz - autor: Rolex — 29 Luty, 2008 @ 13:21 UTC | Odpowiedz

  3. W czsie łykędu może Pan spróbować dopisek « Rolex

    Komentarz - autor: Timex — 29 Luty, 2008 @ 16:04 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: