Rolex

28 Luty, 2008

JUST TRY TO FREE IRELAND

Filed under: Free Ireland — Rolex @ 19:48 UTC
Tags:

Odpowiedzią na moją poprzednią notkę była poważna rozmowa, jaką przeprowadziłem ze swoim przyjacielem. Otóż stwierdził on, że moje porównanie Polski do Ulsteru było nieco naciągnięte, a krwawej historii prowincji Zjednoczonego Królestwa/Okupowanej części Republiki Irlandii* nie sposób porównać do współczesnej III/IV* Rzeczpospolitej. Chetnie wdałem się w polemikę uzasadniając żywo swój osąd i w końcu, choć z zastrzeżeniami, uznał prawomocność porównania. Niniejszym pozwolę sobie i Państwu zaprezentować tok myślenia, który mnie do takich ryzykownych porównań przywiódł.

Zacznijmy od kwestii języka. I w jednym i drugim przypadku dwie polityczne i kulturowe odrębnie posługują się językiem zbliżonym. W Ulsterze będzie to język angielski, a różnice dialektów małoistotne, choć mogą służyć za podstawę klasyfikacji. Początkującym intruzom radzę z głupia frant zapytać, czy indagowany kibicuje Rangers, czy Celts. Jeśli usłyszymy odpowiedź, że jesteśmy na bakier z geografią, bo wymienione kluby grają w lidze szkockiej znaczy, że napotkaliśmy na turystę. Rangers oznacza bowiem oranżystów, a Celts katolickich mieszkańców Ulsteru.

I u nas jest podobnie. Językiem obydwie wspólnoty polityczne posługują się podobnym, choć po zapoznaniu się ze stenogramami taśm Gudzowatego/Michnika/Oleksego/Kaczmarka widac, że różnice w dialektach są i to znaczne, pomimo podobieństw gramatyki i składni.

Jako typowy przykład podam lapsus jaki przydarzył się urzędującemu premierowi, który stwierdził, że wyrok na szefa CBA – Mariusza Kamińskiego zostanie odroczony. W regularnej polszczyźnie powiedzielibyśmy, że decyzja o wszczęciu konstytucyjnej procedury odwołania nie znajduje podstaw w faktach i wymaga dalszych procedur sprawdzających. Wśród mniejszości, której Donald Tusk zdaje się być członkiem sprawy załatwia się, jak widać, w mniej skomplikowany sposób. Warto również pochylić się tutaj na moment nad językiem wicepremiera Pawlaka, który w innych doniosłych okolicznościavch obiecał, że „zaorzemy ten kawałek” czym dał kolejny przykład swoistego „cockney’a” urzędującej mniejszości.

Ale nie możemy zapominać, że język jest wtórny, a świadomość pierwotna. Teraz przejdę do uzasadnienia tezy o istnieniu dwóch odrębni politycznych. O istnieniu odrebni nie porzesądzają wcale poglądy polityczne. Nie mam najmniejszych problemów z dyskusją z Polakiem – socjalistą, dajmy na to p.p. Bugajem, czy Kaczyńskim. Uważam, że mylą się w ocenie wyboru drogi jaką powinna kroczyć modernizacja Polski, nie zarzucam im natomiast złych intencji. Wiem również, że łaczy nas dobra intencja wspólna: jakbyśmy byli nieomylni, życzymy swojemu krajowi rozwoju i wszelkiej pomyslności.

Nieco inaczej z zarysowanym już szkicowo portretem mniejszość. Otóż mnieszość, podobnie jak większość, nie ma poglądów jednolitych. Znaleźć można wśród niej ludzi różnych wyznań, narodowości i poglądów, których łaczy jedno: wspólna przeszłość i poczucie wspólnoty zagrożeń.

Czy zastanawiali się Państwo, skąd biorą się różnice na tyle przepastne, że uniemożliwiające porozumienie pomimo podobieństrw składniowo-gramatycznych języka? Z różnic aksjologicznych!

Podobnie jak w Ulsterze, te same, nieodległe zdarzenia historyczne są zupełnie różnie odczytywane i rozumiane. I to nie tyle na poziomie naukowym, historycznym. Różnice powstają o wiele wcześniej i są o wiele głębsze. Powstały na bazie rodzinnych przekazów, tradycji płytkiej, bo odnoszącej się do pokolenia naszych rodziców, a najdalej dziadków.

Jak bowiem pogodzić rodzinną opowiesć o dziadku zamęczonym przez sowieckie, polskojęzyczne żołdactwo na Rakoweckiej, z sięgającą równie daleko w przeszłość opowieścią o dziadku, który jesli czegoś obawiał się to tego, że w jego słuzbowy samochód ostrzelają faszystowscy bandyci z lasu, pogrobowcy rewizjonistów i imperialistów z AK?

A jak sprowadzić na wspólną płaszczyznę opowieść o Janie, którego rozstrzelano w Bydgoszczy z 1939, z Hansem do którego strzelano na Pomorzu za przynależność do Wehrwolfu? Potomek Hansa ma prawo snuć marzenia o autonomii Kaszub z włączonym dawnym województwem pomorskim, potomek Jana ma prawo się tego smiertelnie obawiać.

Jak znaleźć wspólny mianownik dla opowieści o obywatelu posłusznie służącym swojemu państwu o wdzięcznej nazwie PRL w formie płatnego (za lojalną służbę należy się gratyfikacja) informatora służb niejawnych i drugiej: o zaszczutym osobniku nierozumiejącym niepowodzeń w karierze, który owego informatora był ofiarą?

Wspólnego mianownika nie ma i być nie może. Niech wszystcy, którzy go szukają porzucą zbędne nadzieje. To trochę tak jakby spróbować na jednej płaszczyźnie postawić gen Kiszczaka i rotmistrza Pileckiego, o którym wspomina dziś pan Michał Tyrpa i słusznie. Porównać Józefa „Ognia” Kurasia i Franza z „Psów” Pasikowskiego. Myslę, że jasno widać, że się nie da, bo bohaterowie należą do zgoła odmiennych, kulturowych tradycji.

I z uwagi na powyższe za głęboko niesprawiedliwe uważam utyskiwania nad zachowaniem prez. Kwasniewskiego nad charkowskimi grobami. Facet wyszedł z sytuacji obronną ręką, bo jak jak zachować się nad grobami poprzedników i ideowych mentorów ludzi, którzy chcieli zamordować ojca!!! Na trzeźwo się nie da. A skoro zostało się przypadkowo prezydentem państwa, które przynajmniej formalnie ogłasza się być kontynuacją tego, które przyjaciół rodziców i dziadków więziło, ścigało, a w czasie wojny skazywało na śmierć za kolaborację z okupantem, to sami Pańswo rozumiecie, że sytuacja niełatwa i nie taki chłop byłby się zamroczył, co by przetrzymać. Wszystkim oburzonym za grzebanie w przeszłości i życiorysach chciałbym przypomnieć, że dopiero co urzędujący Minister Spraw Zagranicznych zakazał kontaktów dyplomatów z szefem jednej z największych organizacji polonijnych dlatego, że tak zażyczyła sobie Gazeta Wyborcza na podstawie oskarżeń sprzed ponad pół wieku, których nie potrafi udowodnić!

Podobne oskarżenia wysuwane przeciwko p. Bartoszewskiemu zostały natychmiast uznane za brednie i wyssane z palca bzdury jeszcze przed jakimkolwiek sprawdzeniam źródeł.

Mam nadzieję, że w sposób jasny, choć z konieczności skrótowy i pobieżny przedstawiłem Państwu problem dwóch głównych grup zamieszkujących obszar dzisiejszej III/IVRP*. Mam nadzieję, że powyższy, pobieżny szkic pomoże i Państwu w autoidentyfikacji. Od siebie dodam, że członków odrębni sowiecko-ubeckiej rozumiem. Rozumiem ich historyczne uwikłania, strach przed zdemaskowaniem, zależności i długi zaciągnięte w stolicach państw trzecich.

Za tym zrozumieniem nie idzie jednak nijak zgoda na równoprawny udział w rządzeniu moją Ojczyną. Bo nie ma i nie może być zgody pomiędzy gangsterem, a ofiarą, okradanym i złodziejem, oszustem i oszukanym.

Coś mi się widzi, że nadchodzi czas, kiedy dzięki kompletnej niezdolności gangsterki do funkcjonowania w ramach normalnego państwa przekona się o tym większość moich rodaków.

A od jutra skupimy się znów na bieżączkach, które coraz częściej przynoszą tyle radości.
komentarze (29)

Dodaj do: wykop.pl wykop

Reklamy

2 Komentarze »

  1. Komentarz jest DO USUNIĘCIA.
    Mr. Rolex, jeśli będzie Pan kiedyś w Brukseli (tak, tak… zbieżność nieprzypadkowa), zapraszam na piwo.
    Zaproszenie opiera się na zbieżności poglądów, mimo nieprzypadkowości miejsca.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Winston
    PS. adres mailowy to alias, uruchomię go za chwilę i usunę w miarę niedługo.

    Komentarz - autor: Winston — 3 Marzec, 2008 @ 21:46 UTC | Odpowiedz

  2. sorry, koryguję adres. poprzedni był już zajęty.

    Komentarz - autor: Winston — 3 Marzec, 2008 @ 21:53 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: