Rolex

25 Luty, 2008

NOWA, LEPSZA, EUROPEJSKA LOGIKA

Filed under: polityka zagraniczna — Rolex @ 13:14 UTC
Tags:

W Salonie24 rozgorzała dyskusja o Unii Europejskiej i jej przyszłości. Pan Paweł Paliwoda wieszczy szybki upadek tego tworu, p.prof. Sadurski widzi przyszłość raczej rózowo.

Tak się akurat składa, że Unia Europejska przeżywa największy kryzys od wielu lat, jeśli nie największy w swojej historii, bo dobitnie świadczący o braku wspólnej polityki zagranicznej, a więc braku zdefiniowanego, wspólnego interesu. Mowa o kryzysie kosowskim. Kryzys kosowski ujawnił ponadto, że nie dosć, że wspólny interes n i e i s t n i e j e, to istnieją interesy państw członkowskich, wzajemnie sprzeczne.

Wiele mówiono w czasach „pogardy i nienawiści” o dziewiętnastowiecznym sposobie uprawiania polityki przez p.Annę Fotygę, która zdaniem krytyków wywoływała konflikty, w czasie, gdy nowoczesna polityka polega na kompromisie wszystkich ze wszystkimi na każdy temat. Mało kto zwrócił uwagę, że polityka niemiecka – najsilniejszego ekonomicznie państwa na kontynencie – przebiega według starych, realnych wzorców, dokładnie według założeń klasyków niemieckiej myśli politycznej.

Polityka niemiecka biegnie od Zjednoczenia Niemiec ku pozyskaniu pozycji lokalnego mocarstwa i zamiany amerykańskiej, wywodzącej się jeszcze ze skutków II Wojny, polityki protektoratu na politykę równoprawnego partnerstwa.

W tym celu Niemcy podejmują działania polityczne w Europie patrząc na swój własny interes i niezależnie od tego, co sądziłyby inne państwa europejskie. Co więcej, Niemcy już podejmują strategiczne decyzje, i to jeszcze zanim odpowiednie komisje, rady i parlamenty zdążą się wzajemnie uzgodnić terminarze obrad. Tak było z przyłożeniem ręki do rozpadu Jugosławii, tak jest z polityką surowcową.

Polityce niemieckiej udała się ponadto rzecz niezwykła. Bez narażania się na miedzynarodowe awantury włączyła się w parcelację Jugosławii, zyskując sprzymierzeńców w Chorwatach i Słoweńcach przeciw Rosji na Bałkanach, udzieliła poparcia dla NATOwskich bombardowań Serbii, czym zadano kolejny cios rosyjskim interesom w regionie, wsparła nowe islamskie republiki na miekkim podbrzuszu Europy, w miejscach gdzie wciąż estymą darzy się krzepkich staruszków z dywizji „Skandebeg” i „Gandżar”*, zdystansowała się w sprawie okupacji Iraku i zamierza wycofać wojska z Afganistanu, pomagając jednocześnie Rosji powrócić na europejskie salony w roli strategicznego dostawcy surowców.

Same konfitury, brak kosztów, udana polityka równowagi pozwalająca osiągać długoplanowe cele strategiczne. Do tego wszystkiego nalezy dodać perfekcyjnie przeprowadzaną politykę informacyjną, dzięki czemu polska opinia publiczna traktuje swoich polityków zgodnie z tym, co napiszą w Berlinie!

Piszę to bez złosliwości, piszę to z autentycznym podziwem i zazdrością, ciekaw również byłbym zdania niemieckich autorów Salonu na ten temat oraz polskich autorów mieszkających w Niemczech.

Jak już niejednokrotnie pisałem Polska stoi przed wyborami własnej drogi geopolitycznej. Rozwiązań jest kilka, a polskie rządy ostatnich lat skłaniały się ku opcji wasala największego amerykańskiego wasala w Europie. Nie twierdzę, że było to opcja zupełnie błędna przed wejściem Polski w struktury Unii. Do wejścia poparcie Niemiec było nam niezbędne, ale już nie jest. Zupełnie prawidłowo dostrzegł to rząd PiS-u, który wraz z Ministrem Obrony Narodowej Radosławem Sikorskim wziął kurs na Amerykę wchodząc z Niemcami w spór i chłodząc stosunki, czego zewnetrznym przejawem była aktywność niemieckich zasobów intelektualnych w Polsce, sprawnie przeprowadzona akcja niemieckich mediów i „bitwa na symbole historyczne”.

Z zainteresowaniem czekałem na decyzję polskiego rządu w sprawie Kosowa. Pomijając własne sympatie i antypatie, starałem się spojrzeć na sprawę Kosowa nieco instrumentalnie, z pozycji realpolitik. Po pierwsze: uznanie bądź nieuznanie Kosowa przez Polskę nie będzie obojetne dla pozycji Polski w świecie. Jesli nie uznamy Kosowa staniemy po stronie Rosji, ale również Grecji i Hiszpanii opowiadając się za nienaruszalnością granic europejskich. Poruszanie sprawy nienaruszalności granic byłoby jednak dosyć niezręczne, więc naszą odmowę bądź odwlekanie decyzji można by tłumaczyć sentymentem do braci Słowian, podobieństwem historii i raczej dość wyraźnym stanowiskiem polskiej opinii publicznej przychylnej Serbom, czemu nikt by nie uwierzył, ale nie wypadałoby wyśmiać. Jednocześnie jednak moglibyśmy dać Niemcom do zrozumienia, że łaczy nas z naszymi słowiańskimi pobratymcami pewnien rodzaj historyczno-kulturowego sentymentu, i to łaczy ponad różnicami. Krajów „słowiańskich” w Europie jest dziewięc… Rzecz jasna nie projektuję tutaj pansłowiańskich wizji, obracamy się w sferze gestów i symboli. Pomijając oficjalne wyjaśnienia dość jasno dalibyśmy do zrozumienia, co sądzimy „przyłączaniu” róznych tworów do macierzy, bądź łaczeniu etnosów. Dla Ameryki byłby to sygnał, że kontynuujemy prowadzenie własnej polityki europejskiech i róznimy się z Niemcami wizją jej przyszłości, dla Rosji, że w pewnych sprawach można z nami rozmawiać bez pośrednictwa Niemiec i Ameryki…

Zabawne byłoby również wskazanie, że Europa po 1945 roku odrzuciła kryterium rasowe dla prowadzenia polityki międzynarodowej, więc decyzja n i e k t ó r y c h krajów europejskich może budzić zdziwienie.

Zachowalibyśmy się dokładnie tak, jak zachowują się Niemcy!

Ale doczekałem się! Premier Tusk zabrał głos „na temat”:

http://wiadomosci.onet.pl/1698643,11,premier_podjal_decyzje_ws_kosowa_polska_wysle_polityczna_misje,item.html

Rozumiecie Państwo coś z tego?

P.S.

Polityka wschodnia leży, tarcza leży (a Czechy własnie podjeły decyzję), Naftoport się nie buduje, rura na dnie Bałtyku wręcz przeciwnie. Jeśli polityka p. Fotygi składała się z błędów i wypaczeń, to co TO jest?
komentarze (5)

Reklamy

2 komentarze »

  1. Czym się różni ogłoszenie niepodległości Czarnogóry od ogłoszenia niepodległości Kosowa? Bo nie rozumiem…

    Komentarz - autor: Licealista — 25 Luty, 2008 @ 20:08 UTC | Odpowiedz

  2. Datą, a gdzie napisałem, że ogłoszenie niepodległości Czarnogóry to fajna sprawa? Fajna dla Niemiec (bo maja powody geopolityczne), fajna dla przemytników i ruskiej mafii.

    Ale dla nas? Powinniśmy nie chcieć żadnej mafii w Europie.

    Pozdro

    Komentarz - autor: rolex24 — 26 Luty, 2008 @ 16:10 UTC | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: