Rolex

15 Listopad, 2007

ROLEX W KIESZENI ANTONIEGO, A MAX MUREM ZA SIKORSKIM

Filed under: salon24 — Rolex @ 10:30 UTC
Tags:

Przy okazji poprzedniego wpisu podniosłem problem prezydenckich zastrzeżeń co do kompetencji p. Radka Sikorskiego, a koledzy: Max i przwrz (nie umieściłem kolegi w tytule, ale sam sobie kolega winien skoro decyduje się na taki ekstrawagancki nick, który za Boga nie nadaje się na tytuł 🙂 wytknęli mi niekonsekwencje, przekręcanie i nieznajomość źródeł.

Musiałem się zgodzić od ręki z niewłaściwością zwrotu „infiltracja”. Powinno być: „kontrola” – takie były słowa Antoniega Macierewicza, według relacji samego byłego Ministra Obrony. Sprostowałem natychmiast i raźno zabrałem się za przeglądanie wszystkiego, co dostępne, a nawet – uprzejmie proszę Szanownego Referenta, żeby mi już więcej nie kazał – obejrzałem wywiad z taką dziennikarką w kropki.

Pewien problem polega na tym, że wszystko tajne przez poufne i pan Sikorski za ujawnienie treści sporu został zgłoszony do Prokuratora jako potencjalny przestępca. Tutaj muszę się zgodzić, bo na dwoje babka wróżyła: albo Antoni ma rację i nie powinno się o tym mówić publicznie, albo Antoni jest rzeczywiście paranoikiem, ale wtedy powinna być to nasza szczególnie strzeżona tajemnica (serio!).

Ale do „meritumu”: otóż spróbuje raz jeszcze, uwzględniając to, czego się dowiedziałem od moich glossatorów, a co znalazło potwierdzenie w relacjach prasowych, opisać oś sporu i dołączyć do grona egzegetów Prezydenta Rzeczpospolitej. Założenie będę miał jedno: i pana Antoniego, i pana Radka będę traktował jednakowo i przyznam im status osób równie wiarygodnch, co więcej: pan Radek będzie miał fory, bo znamy wszak tylko jego relację.

Już dochodzą mnie niesione wyobraźnią głosy oburzenia. Że niby jak: ten oszołom Macierewicz, chory z nienawiści ma być traktowany na równi ze światowcem obdarzonym na dodatek dziennikarsko uzdolnioną żoną, absolwentem Oxfordu, znawcą jęzków: polskiego i angielskiego? Ano tak. Bo, drodzy internauci i blogerzy, jedna i druga postać jednoznaczna nie jest. Zanim pan Radek został był bowiem światowcem, absolwentem, mężem i poliglotą był takim samym chorym z nienawiści pętakiem, o podejrzanej przeszłości i niejasnych powiązaniach wywiadowczych. Nie wierzycie? To sięgnijcie do róznych periodyków z roku… no powiedzmy 1992! Kochani! Normalnie: afera!

A taki pan Antoni. Niby on taki zapluty i niezrównoważony emocjonalnie jak poseł Stefan, chory na nienawiść niczym Dzierżyński i pewien redaktor, a tymczasem… Zapomnijcie na chwilę o komentarzach i luminarzach i skupcie się na tym, co i jak ten facet mówi. Spokojnie, rzeczowo, cienia emocji, składnie i o dziwo po polsku, co dzisiaj tak nieczęste… Pamiętam kultową już scenę, kiedy to Pan Prezydent pytał pana Antoniego na korytarzu sejmowym, czy wykona uchwałę sejmu RP. Zgodnie z obowiązującym prawem odpowiedział, że wykona. A co miał zrobić? Nie wykonać? Nikt się wtedy nie oburzał na niestosowność pytania zadanego urzędnikowi państwowemu o to, czy wykonana zadanie nałożone przez SUWERENA! Demokraci, kurcze blaszka.

Ale skąd zapytacie, zwłaszcza młodzi i bardzo młodzi czytelnicy, taka niechęć do pana Antoniego zupełnie bezinteresowna ze strony różnych osób i środowisk? To też jest dziwna sprawa z tą bezinteresowną niechęcią. Ta niechęć jest nieco… zależna od czasu, kiedy niechętny się wypowiada. Bo na przykład taki hero opozycji pan Boni w latach dziewięćdziesiątych mógł sobie pana Antoniego nielubić bezinteresownie. Ale dzisiaj?

Albo znany dziennikarz pan Passent. Wydawało się, że on go nie lubi, bo jak inteligent ma lubić takiego chama? Odszczepieńca, aż się ciśnie na usta w tym przypadku. A jednak powody były. Nie będę ciągnął listy osób wybitnych, które pana Antoniego nie lubią ineresownie. Listy te są publikowane przez IPN i mam nadzieję, że będą publikowane nadal.

Co do mnie, przyznaję: ja pana Antoniego Macierewicza nie znam i też za bardzo nie lubię. To znaczy: nie przepadam za facetami z bródką palącymi fajkę. No tak już mam!

Co nie znaczy, że nie oceniam sensowności ich wypowiedzi.

A co do sporu na słynnej linii. Wygląda na to, że pan Macierewicz wierzy, że Sojusz Północny w Afganistanie kontrolują Rosjanie, pan Radek Sikorski tej wiary nie podziela. To by znaczyło, że pan Macierewicz bierze pod uwagę możliwe zagrożenia płynące z faktu takiej kontroli i nakazałby naszym służbom podjęcie działań w celu ochrony naszego kontyngentu przed tymi zagrożeniami, a pan Radek Sikorski takich działań by nie podjął.

Ja tam nie wiem, ale jakbym był żołnierzem stacjonujacym w Afganistanie wolałbym szefa kontrwywiadu z manią prześladowczą polegającą na przekonaniu, że nikt mnie nie lubi i chce mnie zabić, niż człowieka, który z góry zakłada, że czyjeś wraże działania są absolutnie niemożliwe. A na marginesie: pan Radek przeżył piekną męską przygodę, a nawet chyba postrzelał do czerwonego, czego mu szczerze zazdroszczę, pozostając w braterstwie broni z generałem Massudem, można więc chyba zasadnie stwierdzić, że ma prawo mieć emocjonalny stosunek do swoich byłych przyjaciół, czyż nie? I czy nie ma zgrożenia, że może to skrzywiać mu nieco optykę?

W całej sprawie mam wszakże szczególnie jedno panu Sikorskiemu do zarzucenia. Były Minister Obrony Narodowej i przyszły szef MSZ-tu niech nie trąbi na prawo i lewo o „pseudoinformacjach” polskiego wywiadu, bo co sobie o tym myślą Rosjanie? Tym bardziej, że już niedługo kontrwywiadowi ma szansę szefować na przykład Konstanty Miodowicz albo Janusz Piechociński

komentarze (49)

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: