PREZYDENT SAAKASZWLI: Rosjanie nas ostrzeliwują w Osetii.
PREZYDENT BUSH: Możecie na nas liczyć
PREZYDENT SAAKASZWLI: Gromadzą znaczne siły przy granicy.
PREZYDENT BUSH: Macie poparcie Wolnego Świata! FREEDOM FOR TIBET!
PREZYDENT SAAKASZWLI: Dżordżia
PREZYDENT BUSH: You’re right, son, George Bush is speaking.
PREZYDENT SAAKASZWLI: No, my country: Georgia.
PREZYDENT BUSH (zakrywa dłonią słuchawkę, do swoich ludzi): What the fcuk Russians are doing in Georgia? Did they invaded Florida as well?
LUDZIE BUSHA: This is country… far from America… Eee… Middle East or something.
Bush (do siebie): Why did they name their country after our state? Funny guys!
PREZYDENT BUSH (do Saakaszwilego): As you wish, son. My people say, you have our support and love from the Free World.
* * *
PREZYDENT SAAKASZWLI: Wkroczylismy do Osetii!
PREZYDENT BUSH: o żesz Fcuk! (odkłada słuchawkę)
PREZYDENT BUSH (do swoich ludzi): This funny guy from Georgia says they invaded Oklahoma… Or something.
LUDZIE PREZYDENTA: O rzesz fcuk!
PREZYDENT BUSH: Dajcie im tarczę, mozę się uspokoją.
LUDZIE PREZYDENTA: Wyslijmy Condoleezę. Jak jej nie będą słuchać, zwyzywamy ich od szowinistów męskich i rasistów. To zazwyczaj działa.
* * *
LUDZIE DONALDA TUSKA: GAZPROM zaatakował Gruzję!
DONALD SAM WE WŁASNEJ OSOBIE: Dzwońmy do Angeli.
(dzwonią)
DONALD (szczebiocze): Guten Tag, Fraulein Angela Merkel, tu Donald, wnuk…
ANGELA (odkłada słuchawkę)
* * *
PREZYDENTA KACZYŃSKI (do brata): Jadę walczyć, Jarosławie!
BRAT PREZYDENTA: Weź puklerz i miecz ojców naszych!
PREZYDENTA KACZYŃSKI: Zmobilizowałem Wielkie Księstwo i Kurlandię!
BRAT PREZYDENTA: Wszak to lenna!
* * *
DONALD (do swoich ludzi): Nie dam mu samolotu, bo popsuje…
LUDZIE DONALDA: Dzwoniła jakaś czarna i mówiła, że wpadnie z tarczą w związku z tą Gruzją…
DONALD (przestraszony): A skąd wiecie, że czarna?
LUDZIE TUSKA: swingowała.
DONALD: Chollercia… Dobra, dajcie samolot, dołóżcie Radka, niech patrzy na ręce, a pilotowi nakżcie, żeby wylądował w Bahrajnie.
* * *
PREZYDENT SARKOZY (Do Miedwiediewa, za którym czai się Putin): Chciałem wpaść z żoną…
PUTIN (Który się czai za Miedwiediewem): No właśnie. Sam to sobie możesz pogadać.
* * *
DONALD (Do Condoleezy): Łi łelkam ju, mai blak kolig in maj kantry. Fenk ju for jour szild and paciorkas.
CONDOLEEZA: I thought I was to deliver our new hi-tech to our friends in Georgia.
DONALD: W Grójcu nie da rady… eee… Noł in Grójec, noł!
LUDZIE TUSKA (wyraźnie skonfudowani): Teraz to musimy się zgodzić… Bo powiedzą, że jesteśmy szowinistami męskimi i rasistami, a tego się boimy…
* * *
CODOLEEZA (do Busha): I couldn’t leave our hi-tech in Georgia, I left all of this funny stuff in Poland.
BUSH: You said Holland?
CONDOLEEZA: Poland
BUSH: Does it matter?
CONDOLEEZA: Not really. It doesn’t work anyway.
CHOR OLEJNICZAKÓW: Łelkam ewrybady, Łelkam Ewrybady!
