ĆWICZENIA W BYCIU NIEPOLAKIEM
Wsiadam i skupiam myśli na wczorajszych lokalnych rozgrywkach polo. Trudno o wypracowanie jakichkolwiek emocji, ale już przegrana Hitchin Footbal Club z lokalnym rywalem z o wiele mniejszego Royston pozwala na ersatz poirytowania.
Would you care me having seat? **- z rozpamiętywania niesistotnej porażki wyrywa mnie głos wysokiej, dystyngowanej, pięćdziesiecioletniej na oko kobiety, która jak na złość nosi kapelusz i używa Queens english w wersji slightly dated .***
Not at all’. Thank you. You’re welcome - na szczęście nie jest zwolenniczką przedpołudniowych konwersacji, a jest - o dziwo - czytelniczką The economist, bo po chwili pogłebia się w lekturze. “Pewnie zaraz się dowie, że w Polsce rządzą homofowy z ultrakatolikami” - myślę i znów się wściekam, bo przecie zabawa miała polegać na tym, że nic o tym nie wiem i nic mnie to nie obchodzi.
Z wagonu wyskakuję 23 minuty później i z przyjemnością chłonę zmianę tempa kroków tłumu. Szur, szur, szur jak na pochodzie. Wszyscy się spieszą. Kocham to miasto, ale nie mógłbym w nim mieszkać. Za dużo, za szybko, za róznorodnie. Ustawiam się na schodach, zjeżdżam w dół, oczywiscie pilnując swojego miejsca po prawej stronie, do królestwa the Tube.
Po lewej, szybszym pasem biegną w dół biznesmeni, artyści, tajniacy, chińczycy, urzędnicy i cyrkowcy. Strumień przestaje ciec i od razu odgaduję przyczynę. Odwracam się podobnie jak około setki innych, stojących prawostronnych. “Jasne!” Po środku młoda dziewczyna o charakterystycznej słowiańskiej urodzie i burzy blondwłosów wystających spod wykonanej na drutach kolorowej czapeczki. No i nieszczęsna walizka obok, po zakazanej lewej stronie poruszających się w dół stopni. “Ciekawe, kto wygłosi kazanie?” zastanawiam się i nie mogę ukryć odrobiny złosliwej satysfakcji. Inni też czekają.
I am terribly sorry if disturbing, but I feel forced to one remark - hope it’won’t be offensive in any sense - don’t you think, that keeping accepted commonly rules of using public space leads to make everybody’happier? ***
Niezły. Perfectly patronising. Słyszałem bardziej “wredne” komentarze, ale ten mieści się w pierwszej dziesiątce. Dziewczyna odwraca się, potem ponownie patrzy w dół starając się domyśleć, co ma zrobić z walizką. Spostrzega na rozmieszczone co metr tabliczki: “Keep right, please”, spieka potwornego raka i podejmuje próbę przetaszczenia zawalidrogi o szebel niżej, pod swoje stopy, co jednak już nie łatwe, bo to miejsce zajął stukilowy murzyn z dredami. Dredy okazują się nie wykluczać odrobiny sympatii, bo robi miejsce popychając delikatnie stojącego przed nim urzędniaka. Sory, mate - rzuca dając do zrozumienia, że przyjeżdżający setkami tysięcy cudzoziemcy to nie jego wina. Excuse me - szepcze urzędnik do dziewczyny, którą on zmuszony był popchnąć.
Dojeżdżam do podnóża schodów i daję susa unikając gry w ludzkie domino w charakterze pionka. Rzut oka na tablicę: Russell Square, Holborn, Leicester Square, Picadilly, Green Park.
Wypadam na peron i w ostatniej chwili pakuję się do wypełnionego szczelnie wagonika. Ale - jak to mówią: “If the things weren’t at the last moment, nothing would get done”****
Dzisiaj zamierzam spełnić swoją fanaberię wypicia herbaty w Ritzu, co - wbrew obiegowej opinii - nie musi oznaczać bankructwa. Z drugiej strony: jesli ćwiczenia w byciu Niepolakiem mają zakończyć się sukcesem, to gdzie jak nie do Ritza? Przecie nie do Acton czy Ealing!
Siadam. Pianista gra temat z Gosford Park. Fantastycznie trafione! Kelner zjawia się bezszelestnie. Odrywam wzrok od karty, choć i tak nie zamierzałem brać nic więcej, bo na herbatę w Ritzu obok tuzina naczyń, dziwnych rusztowań i sztućców, składają się kanapki i ciastka. Mam go! Słowiańska, szczera twarz i to je ne seis quoi***** nie zostawiają złudzeń! Hodowla mazowiecko-lubelska!
- How can I help you, sir? - z zadowoleniem ustalam bliższe szczegóły miejsca urodzenia. Zdecydowanie lubelskie.
- Excuse me? - udaję głuchotę.
- How can I help you?
- Could you possibly furnish me with some latest news of today… ******(tego znać nie może!)
Chłopak czerwienieje, ale czujny supervisor dostrzega problem i dyskretnie pojawia się za jego plecami gotów do natychmiastowej odsieczy.
- Well - kontynuuję słodko - I see it can be a problem… never mind… Can I have some tea then, please?
Reszta idzie gładko. Trochę poczytuję The Times’a, po godzinie wymieniam zestaw na orzeźwiającą esspresso. Powoli szykuję się do wyjścia.
Anything else, sir? - trzeba przyznać, że jest czujny - pewnie zawodowiec po dobrej polskiej szkole.
No, I am fine, thanks for your service today.
“Spierdalaj” - słyszę w odpowiedzi po polsku. “Hrabia się znalazł, baran jeden!“
Mordoż ty moja! Znowu jestem sobą!
* Proszę uważać podczas wsiadania do wagonu (szczelina)/ Pociąg o 11.30 to pociąg do stacji King’s Cross.
** Czy ma pan coś przeciwko temu, że usiądę?
*** Jest mi potwornie przykro, że przeszkadzam, ale zmuszony jestem do pewnej uwagi; i nie jest moją intencją, żeby była obraźliwa; czy nie wydaje Ci się, że stosowanie się do powszechnie przyjetych form korzystania z przestrzeni publicznej sprawia, że jesteśmy szczęsliwsi?
**** Jakby rzeczy nie były robione na ostatnią chwilę, to nic nie byłoby zrobione.
***** Coś nieokreślonego - zapozyczenie z francuskiego, pisownia miejscowa.
****** Czy mogłbyś mi przyblizyć (dosł: wyposazyć - formalne i przestarzałe) ostatnie wiadomości?
komentarze (53)
2007-09-24, 20:43:58


nie ma to jak być bardziej angielskim od anglika
jak tam zmywak?
Komentarz autor axz — 7 marzec, 2008 @ 17:02 UTC
axz - wie pan, ten tekst to taka mala forma… literacka. Narrator niekoniecznie jest autorem
Pozdrawiam
Komentarz autor rolex24 — 8 marzec, 2008 @ 23:46 UTC
[...] http://rolex24.wordpress.com/2008/03/07/cwiczenia-w-byciu-niepolakiem/Ustawiam się na schodach, zjeżdżam w dół, oczywiscie pilnując swojego miejsca po prawej stronie, do królestwa the Tube. Po lewej, szybszym pasem biegną w dół biznesmeni, artyści, tajniacy, chińczycy, urzędnicy i cyrkowcy. … [...]
Sygnał ping autor Screw this, I’m talking Tubing Supervisors » Blog Archive » Quick Roundup — 9 marzec, 2008 @ 17:18 UTC
[...] [Rolex] ĆWICZENIA W BYCIU NIEPOLAKIEM [...]
Sygnał ping autor Nieśmiała pomarańczowa alternatywa « Wychodźstwo — 15 marzec, 2008 @ 16:33 UTC